piątek, 17 października 2014

17.10.2014

Kontrolę mama miała na 9:40, to ruszyliśmy szybko, zahaczając o stację. Sterczałem tam godzinę, bo niby kontrola trwała 10 minut, ale jakieś opóźnienia itp... To odwiozłem tylko mamę na autobus i pojechałem do pracy. Lekcje przeszły szybciutko, poszedłem na obiad do 21, ale tam siedziała cała 4b, do cholery, i darli mordy, więc wyszedłem. W Joli Bordzie tłum, siedziałem między Strejlauem, a Pągowskim i trochę to trwało. Zrobiłem chłopaków i pojechałem na Goldoniego, na wernisaż i rozdanie nagród. Osób mało, splendor wspaniały, fajne fotki.  Łeb boli mnie od południa, idę spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz