piątek, 3 października 2014

03.10.2014

Wstaliśmy koło 8 i zastanawialiśmy się, czy zdążymy na pobranie krwi. Zdążyliśmy, mimo korka pod ratuszem. Pobranie przeszło gładko, zadziwiające. W pracy jakoś lekcje zmęczyłem, zjadłem obiad niechcący z Jolą i Moniką i poszedłem do chłopaków. Po zajęciach Słodowiec, bo musiałem odebrać mleko, sklep i do domu. Wczorajsze echa w pracy są mało przyjemne, bo uroczystość się średnio udała z powodu braku zaangażowania niektórych osób. Spotkaliśmy się jeszcze z Maćkiem, mamy ofertę zimowiska i zaczyna się zaraz nabór. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz