piątek, 10 października 2014

10.10.2014

O 9 umówiony byłem z Agnieszką na Marymoncie, to zostawiłem Korsarza na P+R i ruszyliśmy na seminarium. Pogadałem tam z Kasią, Magdą, Elą i Gośką, oburzyła nas bezczelna studentka, zjedliśmy obiad i w związku z brakiem jednego prelegenta, wyszliśmy szybciej. Gosia do mnie smsowała, czy nie jestem w centrum, bo ona tak, ale już było za późno. Pojechała na usg, które ma... za miesiąc... Z Kajką została moja mama, wezwana w trybie natychmiastowym - jak się okazało niepotrzebnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz