poniedziałek, 27 października 2014

27.10.2014

Obudziłem się jakoś wcześniej, wyrobiłem ze wszystkim i ruszyłem wcześniej do pracy, pompując po drodze koła i tankując. Lekcje przeleciały, nawet z jednym zastępstwem. Moja klasa daje coraz bardziej popalić, Thereza dziś się wściekła... Zjadłem obiad, zrobiłem zajęcia z Asią, podjechałem do leklerka po zakupy i staram się skończyć przewodnik - co idzie jak krew z nosa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz