środa, 8 października 2014

08.10.2014

Kajka mnie budziła nad ranem, nie wyspałem się koszmarnie. Studentka coraz lepiej daje sobie radę, więc mogę pozałatwiać tysiąc innych rzeczy przy okazji. Zgadałem się z Robertem i robimy razem zimowisko, fajnie. po lekcjach zrobiłem zdjęcia do dwóch spacerów, zlazłem się potwornie, zjadłem obiad w meksykańskiej knajpie - średni był. Odebrałem książki dla Kosmy, skoczyłem na Wrzeciono pstryknąć fotki i wróciłem na zebranie. Poszło w miarę szybko, w domu byłem 19:15 z koszmarnym bólem głowy. Aua.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz