czwartek, 11 września 2014

11.09.2014

Ledwo się dziś podniosłem - dziewczyny spały prawie do 8... W szkole awantura o książki, bo rodzice pływaków się boją, że to za słaba książka. I to ci moi, paranoja jakaś, muszę w poniedziałek naprostować wszystko. Po lekcjach skoczyłem do ciotki Danki - już jej lepiej, mówi prawie normalnie, wraca do życia. Po obiedzie pojechaliśmy po buty dla małej i prezent dla Huberta - dziewczyny w sobotę jadą do Olsztyna na urodziny i zostają do środy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz