czwartek, 28 sierpnia 2014

28.08.2014

Musiałem rano wstać i normalnie iść do pracy... Sporo nowych osób, rada skończyła się koło 13, pojechałem po płyty i wróciłem na drzemkę młodej. Po drzemce pojechaliśmy na Tarchomin do Pawłów i blok od nich spadła na nas burza z gradem - masakra. Kajka się bała, grad walił jak wściekły, na szczęście schowaliśmy się w klatce schodowej. Wizyta potrwała do 19:30, po pierwszych oporach Madzia zaczęła się nieco bawić z Kajką, ale nadal krzyczała 'to moje, to moje!!!'. Wieczorem mała miała spore problemy z zaśnięciem, choć była zmęczona hasaniem z Madzią... A Gosia histeryzuje na temat maści ze sterydem. Legia-Aktobe 2:0.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz