3:45 - Kajka zaczyna wołać 'tato! Tato! Nie ma!' Pieluszki nie ma. Szlag.
4:00 - Kajka zasypia po wściekłym kwadransie wycia. Nie ma!
4:20 - Zasnęła. Gosia wyniosła wszelkie pieluchy i poszła sikać, czym oczywiście obudziła małą.
4:50 - zaraz mnie apopleksja trafi, bo Kajka się drze wniebogłosy. Złamaliśmy się po lekturze internetu - tetrowa pielucha to jak członek rodziny, nie można jej odbierać, bo to trauma.
5:00 - śpimy wreszcie. Wpadła pieprzona mucha i brzęczy po szybie.
5:05 - mucha zginęła tragicznie.
7:40 - pobudka ostateczna. Przytomność 3.
Jako, że dziś miała przyjść Olga na babskie ploty, wybyłem do obiadu na miasto, robić kolejne zdjęcia do przewodników. Piękne światło, sporo zrobiłem i przy okazji odebrałem paczkę z Bochni. Po południu poszliśmy do lasu - młoda prawie cały czas biegała, namawiając nas do latania z nią. W pluszowym hipciu od Olgi się zakochała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz