sobota, 16 sierpnia 2014

16.08.2014

Te pobudki zaraz po 6-tej mnie wykończą. Żeby wstała, przyszła do naszego wyrka i poleżała z nami, to nie, drze się albo 'mamaaa' albo 'yyyyyyy!!!' Cholera. Potem rozdaje kopniaki, bo się rozpycha. Jeszcze pogoda się spieprzyła i cały dzień nieprzytomny chodzę, masakra. Z domu wyszliśmy po południu, było zimno i zaczął deszcz padać, to weszliśmy tylko do sklepów i tyle - zdążyliśmy jeszcze małej czapkę zgubić... A na ME worek medali :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz