czwartek, 7 sierpnia 2014

07.08.2014

Pogoda lekko się zepsuła, więc nad jezioro już nie pojechaliśmy. Gosia zażyczyła sobie zakupów, to pojechaliśmy do wolnocłowego ciuchlandu i do Tesco i tam nakupowała sobie butów. Potem ja zająłem się pucowaniem samochodu - zaledwie trzy godziny, ale odkurzyłem, umyłem, wypucowałem szyby i nałożyłem platynę na felgi, a Gosia przymierzała ciuchy - kupne i od mamy... Po czym poszliśmy z dziadkiem na spacer, Kajka biegała, poznała bociana, i skończyliśmy wieczór lampką zbójeckiej wiśniówki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz