piątek, 22 sierpnia 2014

22.08.2014

Wymyśliłem rano, że skoczymy na spacer do Lasku Bielańskiego - strzał w dziesiątkę, Kajka oglądała żuczki, żołędzie, szyszki, bawiła się patyczkami, biegała po lesie - szał. Po drodze wstąpiliśmy do biedry - Gosia znalazła swoje folijki, a ja w sumie większość składników do tortilli. I nawet szybko się zrobiło i już kończyliśmy obiad, a tu Kajka obudziła się z drzemki po 45 minutach - a miał ją ten las tak zmęczyć, cholera. Gosia mimo wszystko usiłowała się zdrzemnąć - na sofie nie dała jej Kajka, w sypialni rodzice telefonem. To poszliśmy jeszcze na spacer. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz