wtorek, 26 sierpnia 2014

26.08.2014

Żadnych nowych ukąszeń, pająk chyba pokonany! Od rana leje, spróbowaliśmy wyjść na spacer, ale bardziej były to zakupy, bo zdążyliśmy wyjść, a znów zaczęło padać. Na 16:30 dojechaliśmy do ośrodka i trochę się wkurzyłem, bo spędziłem na opiece nad Kajką dwie godziny, a Gosia produkowała się z kandydatami. Równie dobrze mogłem zostać w chałupie, po co mi było się szlajać przez mokre miasto? Bez sensu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz