Zdążyliśmy przed Martą i Pawełkiem. Dziewczyny i dzieciaki poszli na plac zabaw, a ja miałem dwie godziny spokoju na przygotowanie wycieczki. Potem zakupy, wytworzyłem obiad z krewetek, kolejny spacer... Kajka już sama sika do nocnika - o ile się nie zabawi i robi kupę gdzie trzeba. Schodzi jedna pielucha dziennie. Co za oszczędność!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz