środa, 23 lipca 2014

23.07.2014

Siedziałem nad tymi zdjęciami do 12:15 i obudziła mnie Fiona, która kazała swoim schodzić do autokaru i się pakować - walenie walizek o 6 na schodach cudowne. Poznosiłem jakoś te toboły i ruszyliśmy. Kajka jest taka dzielna, że wytrzymała 10 godzin w autokarze, że szok. Wszyscy byli nią zachwyceni. Oczywiście Święte wymyśliły McDonalda w Płońsku, przez co znowu straciliśmy z godzinę, ale dojechaliśmy za to idealnie na czas. W Warszawie leje - co było denerwujące zwłaszcza w trakcie wnoszenia pakunków do domu - szedłem boso, bo tak lało. Tylko jeszcze klep i kąpiel, po czym dziwnie poddenerwowana Kajka zażądała obecności nas obojga przy usypianiu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz