wtorek, 8 lipca 2014

08.07.2014

No i oczywiście, kiedy przyszło płynąć promem, lunęło. Na promie padało jak cholera, w Sućuraju również. Przelecieliśmy szybciutko miasteczko i usiedliśmy w knajpie, aby przyjąć jakieś owoce morza. Sałatka z ośmiornicy była obłędna. Po czym, skoro pada, wepchnęliśmy się na prom. A tu koleś mówi, że te bilety są tylko w jedną stronę. Co? No pół dla niego, pół dla mnie. A Eryk mówi, że zostawił plecak w porcie. A grupa z Ząbek przyjedzie następnym promem i nic nie wie. Ratunku. W końcu załatwiłem tak, że my przejechaliśmy za darmo, poleciałem kupić dla Ząbek bilety i wcisnąłem obsłudze, nie wiedząc, czy mnie zrozumieli - na szczęście Ząbki nawet nie wiedziały, że coś jest nie tak. Ufff... Po południu zrobił się upał, to jeszcze skorzystaliśmy z plaży, spakowaliśmy się i usiedliśmy do meczu. Szok, w ciągu kwadransa Niemcy rozjechali Brazylię i skończyło się na 7:1.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz