środa, 26 lutego 2014

26.02.2014

Coraz ciężej wstać... Rano, jak zwykle, stok, który, choć fajny, po dwóch godzinach staje się upiorny do jazdy - muldy przechodzą w zaspy, przetykane plackami lodu. Mordęga dla nóg. Po obiedzie pojechaliśmy na bezsensowny 'kulig' wozami szosą do Małego Cichego i z powrotem. Zmarzliśmy i było bezsensownie. Wieczór spędziliśmy na Warhammerze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz