sobota, 8 lutego 2014

08.02.2014

Kajka zwariowała i wstała o 5... Gosia dała mi trochę pospać, ale i tak niewyspany jestem... Choć była piękna pogoda, to nawet na chwilę nie poszliśmy na spacer, bo trzeba było chałupę lekko ogarnąć na wizytę wieczorną. Koło 18 przyjechali Sławki i zaczęliśmy robić sushi - uczta była super, mnie smakowało, Gosi mniej, ale nie szkodzi. Kajka wytrzymała do 22, kiedy goście uszli, padła natychmiast. Tymczasem pierwszy dzień śmiesznego IO w Soczi: Kowalczyk 6-ta bo się wywaliła, biathloniści poza 60-tką, z czego jeden przedostatni, a drugi zaraz przed nim. Panczeniści średnio, saneczkarz tragicznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz