środa, 5 lutego 2014

05.02.2014

Znowu się ledwo podniosłem... Ale dzień okazał się całkiem fajny :) Odbębniłem lekcje i poleciałem załatwiać różności. Zacząłem od podręczników w Akademii, po czym ruszyłem na Natolin, odebrać Technotronic. Trafiłem bez pudła, przeszedłem się trochę po okolicy, zjadłem obiad w jakiejś włoskiej knajpie, skoczyłem na pocztę odebrać paczki i wróciłem do domu - znowu grubszy o jakieś 30 płyt. Rany Boskie. Próbuje pisać te tajemnice Mazowsza, ale idzie jak po grudzie. Choć na plus jest, że szwagry nie nadciągną w weekend... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz