piątek, 7 lutego 2014

07.02.2014

Znowu się ledwo podniosłem, choć słabo słyszałem nocne pobudki. Zamknęli już praktycznie wszystkie przeprawy nad Trasą AK, przez co wiadukt przy metro Słodowiec ma tylko jedną nitkę... Jechałem od Sadowskiej do Włościańskiej ze 20 minut. Jakaś idiotka, chcąc ominąć korek, ruszyła z kopyta, tyle że pod prąd i prawie zrobiła czołówkę...Myślałem, że padnę ze śmiechu. Dwie lekcje zrobiłem i ruszyliśmy na Niewidzialną Wystawę. W środku rozbolały mnie oczy od ciemności, a także głowa - bycie niewidomym jest bardzo ciężkie... Po powrocie do szkoły ruszyłem od razu do centrum po paczkę i zjadłem obiad w Paros. Odwaliłem zajęcia i wróciłem do domu.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz