niedziela, 23 lutego 2014

23.02.2014

Jarek nie dość, że chrapał, to wstał przed siódmą. Łech. Się wyśpię. Śniadanie na wypasie: własnoręczne kiełbasy, sałatki, jajeczka, parówki... Po śniadaniu 4 godziny nart, po obiedzie godzinka w Poroninie, potem 'regionalna kolacja', czyli rzeczy z grilla i na dobicie basen. Padam na ryj. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz