czwartek, 20 lutego 2014

20.02.2014

Znowu przesiedziałem cały dzień w chałupie - dobrze, że Kajka przespała wreszcie noc spokojnie... Gosia poszła na masaże, to posiedziałem w spokoju z młodą trzy godzinki - myślałem, że coś porobię podczas jej drzemki, ale ta skończyła się po 50 minutach... Rano ogarnęliśmy chałupę, uporałem się z pleśnią na ścianie - za szafą była cała olbrzymia plantacja penicyliny... Wpadła mama, nakarmiliśmy młodą lekarstwami i jakoś idzie...
Dziś na Ukrainie zaczęła się regularna wojna domowa, płakać się chce, jak się na to patrzy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz