środa, 12 lutego 2014

12.02.2014

Masakra o tej 6 rano... Ale podniosłem się i pojechałem do pracy. Na szczęście większość zrobiła za mnie studentka, więc miałem czas, żeby uzupełnić papierkologię i sprawdzić testy. Super. Na kółko zapowiedział się tylko Maciek, to odwołałem, a co. Jadąc do centrum podwiozłem Monikę i Edytę do metra, lało strasznie, to niech mają. Wróciłem przez stację benzynową, posiedziałem z młodą i muszę iść spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz