środa, 29 stycznia 2014

29.01.2014

Ja się wykończę. Ledwo wstaję o 6... Co gorsza, okazało się, że powinienem mieć dziś dyżur w szatni, ale totalnie mnie to ominęło... Przecież i tak byłem wcześniej, bo umówiony byłem na lekcję przez internet z Ireną - było fajnie, Tola zyskała słoweńskiego absztyfikanta :) Lekcje przeszły, zrobiłem papierki i pojechałem na Tamkę, znalazłem  kupę fajnych płyt po taniości, odebrałem paczkę z poczty i od kuriera - wyszło prawie 50 nowych albumów. Nie wiem, kiedy to przesłucham... Zebranie przeszło dość miło, nikt nie płakał z powodu zachowania, jednak ilość papierów od dyrekcji to już przesada totalna. Masakra. Wróciłem po 20...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz