piątek, 24 stycznia 2014

24.01.2014

Znowu się ledwo podniosłem. Dotarłem do pracy - Korsarz odczuwa pewną niechęć do odpalenia przy -20, ale łaskawie zaskakuje i da się jechać. Dwie pierwsze lekcje to testy, potem poszło. Wkurwiłem się dwa razy: raz, że Ala powiedziała, że nie było mnie na dyżurze, kiedy byłem, a dwa, kiedy wyłączyli prąd wtedy, kiedy miałem drukować kartę klasyfikacyjną i wszystko robiłem w czasie kolejnej przerwy. Po lekcjach pojechałem do centrum na obiad i zobaczyć, czy mam już przesyłkę. Coś mi się pojebało i dotarłem do chłopaków na 15:30, nawet nie wiem, czemu... Po powrocie do domu pojechaliśmy do tesco, wydałem znów prawie 600 zł, super.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz