sobota, 18 stycznia 2014

18.01.2014

Kajka spała ślicznie, mnie dano jeszcze godzinę i wstałem 9:30, super. W południe Gosia pojechała na masaż, a ja zostałem z Kajką. Miałem zrobić masę rzeczy, ale... Kajka nie chciała iść drzemać. Po dwóch godzinach dopiero ją zmęczyłem, ale zrobiła się trzecia! Umyłem ścianę, zrobiłem parę papierów i tyle. Nawet dziś nie wyszedłem na dwór, zresztą śnieg topnieje i zima sobie idzie. Wszędzie plucha. Koszmarnie nie chce mi się jutro jechać do Rialto, tym bardziej, że Marek znowu dzwonił, że ma dość... Dość to ja mam ich wszystkich...  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz