poniedziałek, 20 stycznia 2014

20.01.2014

Rano Gosia poszła na pobranie krwi, przez co o mało się nie spóźniłem do pracy, bo okazało się, że na Korsarzu zalega z pół centymetra lodu i jakimś cudem musiałem to oskrobać... Co z tego, jak to za moment zamarza z powrotem? Ale zdążyłem, zrobiłem lekcje, odwołałem GPJ, pojechałem do urzędu z papierem, na Bemowo po mleko małej i wróciłem do Iwo. Kajka ma jakiegoś wirusa żołądkowego, ale nie chce przyjąć smecty... Poza nawracającą gorączką co jakiś czas, jest wesolutka i rozkoszna :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz