sobota, 11 stycznia 2014

11.01.2014

Wyspałem się do 9:30, to piękne... Potem skoczyliśmy na spacer do Carrefoura, bo trzeba było zakupy zrobić - wydałem znowu ponad 400 zł... Miazga. Zjedliśmy jeszcze obiad i wróciliśmy, obciążając wózek do bólu i wielką torbą w rękach... Gosia odbębniła zajęcia i tyle. Jutro długaśny dzień...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz