czwartek, 16 stycznia 2014

16.01.2014

Spałem do 6, zamiast 9. Podniosłem się, wściekły, ok. 7, bo z Kajką szliśmy na szczepienie. Meh. Na szczęście nie przeżyła tego jakoś tragicznie i biega, nie tak jak poprzednio. Lekcje minęły szybko, część zrobiła studentka, ale nie była zadowolona z siebie... Nie poszło jej tak tragicznie. Na fotokoło nikt nie przyszedł znowu (ups), więc wcześniej wróciłem. Mam tyle do pisania papierów, że nie ogarniam. Dziś zrobiłem wycieczki po Woli dla Masława. Codziennie będzie coś. Ble.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz