niedziela, 28 lutego 2016

28.02.2016

Wreszcie ten weekend się skończył, zmordowałem się... W nocy zaliczyłem trzy pobudki 'tata, usioć tu!': 4:30, 6:20 i 6:40, kiedy zdążyłem dosłownie przysnąć i chyba zrobiła się awantura. Poranek i wczesne popołudnie zeszło na sprzątaniu, ja koszmarnie niewyspany, Gosia obolała, dobrze, że leczo wyszło genialne. No i przyjechali, z jakąś kuzynką, posiedzieli z godzinkę, zostawili teściową i pojechali. Już mnie denerwuje :P 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz