sobota, 6 lutego 2016

06.02.2016

Wstaliśmy o 7, i tak, zanim się wybraliśmy, zjedliśmy i spakowaliśmy, okazało się, że jest 9. Baca mnie skasował 50 zł za klucz dziewczynek, niech się udławi, nie wracamy tam. Pakowanie trwało długo, i tak część zostawiła swoje rzeczy w narciarni, bo przecież po co zabrać buty, czy narty? Dobrze, że Robert czekał na ostatnich rodziców, to pozbierał wszystko... Mieliśmy szczęście, bo jakoś przelecieliśmy zakopiankę, Robert ruszył o 11 i utknął na 3,5 godziny... W rezultacie na parkingu byliśmy już o 16:40, świetny czas! Dojechałem do domu, rozpakowałem się, zrobiłem pranie i się kuruję.   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz