poniedziałek, 15 lutego 2016

15.02.2016

Bardzo ciężki powrót... Trudno wstać, ale udało się wszystko rano załatwić wzorowo. Lekcje przeszły, jakoś przeżyłem, pojechałem sobie na obiad do centrum i wróciłem spokojnie, miły spacer. W domu jednak opadłem z sił, a tu młoda chce malować, grać... Padłem w drzemkę, ale krótką, bo się Majka objawiła18:10, czy ona dziś przychodzi. Ale nie do mnie, niech spada, denerwuje mnie i zawraca tyłek. I myślałem, że sobie odpocznę wieczorem, a tu jedna rzyga po śledziach, druga się zesrała przez sen... Zwariuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz