czwartek, 11 lutego 2016

11.02.2016

Wstałem rano i powlokłem się przez śniegi do przychodni. Trafiłem znowu do Berczaka, ja z nim  nie mogę, on ma chyba Aspergera, ciężko się dogadać. Ale poszedłem, skupił się na moim kaszlu, zaczął wmawiać mi, że w tym śniegu pyli topola i mam alergię albo w ogóle astmę. Czy w takim razie zdrowy jestem poza tym? A nie, zapalenie zatok. Aha, dzięki za info. Na 10:30 dziewczyny miały iść do alergologa, ale Kajka zaczęła robić kupę i siedziała na nocniku 2 godziny, bo jej mądra Gosia dała syropek właściwy na kupę. Oczywiście nie poszły, szlag mnie trafił. Zamiast tego ja wyszedłem. Wpłaciłem na konto kasę za płyty, pojechałem do pracy po podpisane papiery, rozliczyłem się za wyjazd do Anglii i kupiłem za resztę kasy parę płyt. Trochę mi lepiej, ale Gosia za to podupadła mocno. Wsiadłem na discogs i odtwarzam kolekcję. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz