piątek, 19 lutego 2016

19.02.2016

Cały dzień leje, co wcale pozytywnie mnie nie nastrajało. Pobudka nastąpiła jeszcze przed budzikiem, bo Kajka nieomylnie zaczęła wrzeszczeć o 5, więc spać już nie spałem. Zdążyłem do pracy na 7:40 i w samym wejściu Renata mnie tak zapieniła, że mnie szlag na miejscu trafił i ją wysoce zbeształem. Bo że niby płyty nie są przygotowane - kiedy wszystkie nagrania do testu były już na komputerze. O 8:10 byłem wolny, miałem jeszcze 2,5 godziny do lekcji, więc pojechałem na pocztę wysłać płyty i zaszedłem do Ewy uzgodnić parę erasmusowych kwestii - zwłaszcza moją gratyfikację, z której nie wiem, co będzie... Dwie lekcje minęły szybciutko, pomimo deszczu poszedłem na piechotę do centrum, spotkać się z Grzegorzem i wziąć płyty. Zaszliśmy sobie przy okazji do komisu z płytami, ale na szczęście nic ciekawego nie było :) Wróciłem do domu i podpierając się nosem pobawiłem z Kajką. Poszła spać i wreszcie relaks...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz