poniedziałek, 8 lutego 2016

08.02.2016

W zasadzie został mi już tylko katar... Ale szału nie ma. Ogarnąłem chałupę, popisałem trochę praskiego tomu i pojechałem po dziewczyny. Kajka znowu się bardzo stęskniła, a Gosia ma kolejny pomysł odkładania i ciułania. Ciśnie o to większe mieszkanie, zaczyna mnie wkurzać, bo mam wizję spłacania gównianego kredytu do końca życia, zamiast korzystać. Pieniądze, pieniądze, najważniejsza ta kasa. Jak kupi większe, to pałacu jej się zachce pewnie... Szlag.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz