wtorek, 28 maja 2013

28.05.2013

Mała dawała w nocy nieźle przez zęby, więc... zaspałem. Na szczęście teściowa czuwała i obudziła mnie, abym mógł ja odwieźć na autobus. Spokojnie zdążyliśmy. Lało jak piorun, zimno - co to za koniec maja? Przy okazji wysłałem wreszcie zegarek do naprawy i odebrałem paczkę z absolutnie genialnymi płytami. Dostałem jeszcze kilka singli w nagrodę :) Potem dwie lekcje i szybciutki powrót na wizytację - która w sumie przebiegła bardzo dobrze. Na koniec jeszcze spacer do sklepu po prezenty i powrót... Mała strasznie marudziła, ale wreszcie zasnęła i jest spokój.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz