* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
piątek, 24 maja 2013
24.05.2013
Leje pół dnia, wróciłem cały mokry. Od rana niewyspany, bo mała zaczęła przed 4-tą, o 6 obudził mnie pilot jutrzejszej grupy z pytaniem, gdzie jest grupa, bo on stoi pod szkołą... Co kurde? Potem okazało się, że nauczycielka pomyliła terminy... Nie wierzę... Ledwo wyruszyłem do pracy, zadzwoniła jedna z mam z klasy, że Chl. zadzwoniła do nie z awanturą, że nie ma pianina w sali, a potrzebuje! Awantura jak 150, obrobiła mi dupę po całej szkole, nakrzyczała, po czym poszła po konserwatora, który po prostu przyniósł sprzęt i tyle. Idiotka. Małych pływaków nie było (ufff!), to zacząłem później, dwie lekcje i zastępstwo w 6b, gdzie grałem z Mareckim i Emilem w piłkę :) Potem po recepty, obiad, zajęcia, zmokłem straszliwie... Mama z ciotką miały się objawić, ale ciotka zakatarzona, to wizytę odwołały. I nie ma to jak wejść do domu i pierwsze, na co się natykasz, to że teściowa ci mówi, że jesteś niepoważny, bo nie nosisz parasola... Parasol, wiadomo, dodaje powagi w chuj...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz