piątek, 17 maja 2013

17.05.2013

Co za męczący dzień. Pobudka przed 5. Fajnie. Wstałem i wziąłem małą do pokoju, dałem Gosi trochę pospać. Zanim jeszcze poszedłem do pracy, Kaja zasnęła i, jak się okazało, spała 2,5 godziny. Nie mogła ciurkiem? Po lekcjach natychmiast do domu po dziewczyny, na Muranów do lekarza na szczepienie, potem znowu do domu, apteka i maści, coś na ząb, zajęcia dodatkowe, zakupy na jutrzejszego grilla, kąpiel i... ach, chwila odpoczynku. Idę zaraz spać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz