niedziela, 26 maja 2013

26.05.2013

Jaja z tą wycieczką jak berety. Spotykam ich o 10, chcą wejść do zamku - ale zamek od 11. Mówię, zróbmy rundkę po Starówce i wrócimy na koniec (urwę się wtedy godzinę wcześniej:D). Mówią ok. Po pół godzinie: 'a może pojedziemy do Łazienek?' Oki, mamy 4 godziny na zamek, starówkę, Krakowskie i Łazienki? A ja i tak zdążyłem! Wydawali się zadowoleni... Wróciłem, odbierając tort, przyszła mama i obie babcie cmokały i ciamkały nad małą :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz