niedziela, 12 maja 2013

12.05.2013

Ale noc... Kaja się obudziła o 3 i koncert dawała do 5... Nie pomagało zmienienie pieluchy, nakarmienie, wzięcie na ręce, odłożenie... Wyła jak piorun. Dopiero około 5 Gosia położyła ją do nas do łóżka (cholercia!) i dała nam spać jeszcze dwie godziny. Ale rano jestem nieprzytomny... Dzień minął szybko, zwłaszcza, kiedy poszedłem na spacer na 2,5 godziny sam, bo Gosia sprawdzała wreszcie prace dzieci. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz