Nie znoszę takich dni. Beznadziejne nicnierobienie. Nawet z chałupy nie wyszedłem. Deszcz padał, śnieg spłynął, teść chory i nic się nie dzieje. Dobrze, że nikt ode mnie nic za bardzo nie chce... I dobrze, że Natka zadzwoniła, to się spotkamy w sobotę - trzeba wrócić do domu, bo zanosiło się na kiblowanie na wsi do wtorku.
* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
czwartek, 27 grudnia 2012
27.12.2012
Nie znoszę takich dni. Beznadziejne nicnierobienie. Nawet z chałupy nie wyszedłem. Deszcz padał, śnieg spłynął, teść chory i nic się nie dzieje. Dobrze, że nikt ode mnie nic za bardzo nie chce... I dobrze, że Natka zadzwoniła, to się spotkamy w sobotę - trzeba wrócić do domu, bo zanosiło się na kiblowanie na wsi do wtorku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz