* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
środa, 26 grudnia 2012
26.12.2012
Co za beznadziejny dzień... Nie mogłem zasnąć i w sumie spałem może 3 godziny, bo rano pobudka - msza za Huberta o 8:00 - weź powiedz, że nie idziesz... Na szczęście ksiądz wyrobił się w pół godziny - wspaniale. Cały dzień kisiłem się w chałupie, opracowania robiłem i prezentację. Gosia przyjechała dopiero ok. 18, nie jedziemy nigdzie na Sylwka, Hanka mnie już tak wkurwia, że mnie łapy świerzbią... Ufff... Dobrze, że teść ma zestaw ratunkowy i możemy walnąć razem lufę :) Odwilż kompletna i wszystko spływa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz