piątek, 21 grudnia 2012

21.12.2012

Znowu mnie strasznie zmęczyły 2 pierwsze lekcje... Nie lubię ich i nic na to nie poradzę. Szósta klasa miała wigilię, to pouzupełniałem dziennik i zrobiłem papierki. Na 12 mieliśmy być na Nowogrodzkiej, ale to trzeba wyjść z sensem, a nie 20 minut po czasie... No i zamiast dojechać spokojnie metrem, to pojechaliśmy samochodem - przez Centrum! Weź i żony posłuchaj... Przyjechaliśmy w ostatniej chwili, ale rozmowa była satysfakcjonująca, choć nic, czego bym się nie spodziewał. Samochód, poprzez korki, ledwo dojechał, bo już na oparach, ale zatankowałem i udałem się jeszcze na zajęcia i po ten cholerny celofan do szkoły. A po powrocie do domu... zakupy i sprzątanie przed jutrzejszym obiadem! Hura... jego mać... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz