środa, 5 grudnia 2012

05.12.2012

Środy to masakra, bez kitu. Osiem lekcji, w tym z takimi dziećmi, które nawet po polsku nie umieją pisać, co dopiero po angielsku... Zabił nas 'czwisoł brozowe' - to ma być 'drzwi są brązowe'... Pomijam cudowne zdanie 'czomik jest pot boks' - to miało być 'a hamster is under the box'. Boszszsz. Po ośmiu lekcjach ciurkiem, rada pedagogiczna, zajęcia warszawskie, koniec rady, szybka awantura z żoną o nic i podróż po mikołajka, a na koniec wizyta u Kuli, gdzie już siedzieli Jeżosław, Opat i Adi. Owocnie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz