* Pamiętnik z życia - jeden dzień, jedno zdjęcie * A diary of a life - one day, one photo * Tagebuch des Lebens - ein Tag, ein Foto * Diario de la vida - un dia, un foto * Denník života. Jeden deň, jedna fotografia * Дневник жизни. Один день, одна фотография * Diary ya maisha. Siku moja, moja ya kupiga picha
wtorek, 1 września 2015
01.09.2015
No i stało się. Odprowadziliśmy Kajkę do przedszkola, po raz pierwszy została sama - poszła chętnie, nawet się nie obejrzała... Zdążyłem podrukować plany, na sali część uroczysta zamknęła się chyba w kwadransie, kolejny kwadrans gadałem w sali. Wyszło chyba ok, może mnie nie zjedzą na zebraniu. Muszę się jeszcze dzieci nauczyć, bo nie wszystkich kojarzę... Potem mieliśmy zebranie zespołu i w sumie miałem wychodzić, ale spotkałem Wierzby i mamę Tomka i zeszło z pół godziny... :) Skoczyłem do centrum po moje dyplomowanie, bo mi kasę wypłacili bez awansu... Pospacerowałem sobie z powrotem na Gdański do samochodu i wróciłem do domu. Gosia nie zrobiła obiadu, nawet nie pozmywała, choć mówi, że miała z półtorej godziny przerwy, kurwa. Poszedłem po obiad, po nim na spacer do Wola Parku i młoda śpi. Ufff... zmęczyłem się.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz