piątek, 18 września 2015

18.09.2015

To mógł być piękny poranek, ale... młoda zrobiła wściekłą histerię o bezrękawnik, którego nie chciała. Darła gębę na całe osiedle, w rezultacie szliśmy trzy razy dłużej. Szliśmy, ta. Szedłem ja, na jednym ręku wyjec, w drugim rowerek jego mać. Za drzwiami przedszkola uspokoiła się nagle, stwierdziła, że "ja w kolu nie płakam" i poszła radośnie do sali. W mordę i nożem... Dwie lekcje przeleciały, choć swoim znowu nastawiałem uwag - chłopcom tylko. Zapisałem się na szkolenie erasmusowe, załatwiłem tani transport na integrację, pojechałem do Nikosia i wcześnie wróciłem do domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz