poniedziałek, 28 września 2015

28.09.2015

Ledwo przyszedłem do pracy, już mnie wkurwili. Tego biegu się nie da normalnie przeprowadzić, problem jest napisać kartkę, problem jest ze wszystkim... Jeszcze Asi nie ma i mam zastępstwa za nią... Nie mogłem wyjść z pracy do 16, skoczyłem na obiad i wróciłem do domu. Mama, która siedziała z chorą Kajką już poszła, zaraz dziewczyny udały się do lekarza, ja wykorzystałem pół godzinki wolnego na wysłanie Łukaszowi kartek i na wysłanie maila do harcerzy i fundacji. Nie wiem, w co mam ręce wkładać... A jeszcze tata Reem nie chciał się zgodzić na jej wyjazd, chyba, że pojedzie z mamą albo kimś... Szok. Z tego wszystkiego zapomniałem wydrukować testów dla Majki i znowu improwizowałem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz