niedziela, 6 września 2015

06.09.2015

Rano Gosia poszła z małą do kościoła - miałem chwilę, aby przygotować się do wycieczki. Poszedłem na nią zielony, ale od czego freestyle? Zaparkowałem na Pawiej, żeby jak najszybciej wrócić. Przyszło z 50 osób, niektórzy znajomi i poszło. Nawet szybko się uwinąłem, było miło, zebrałem gromkie brawa, gratulacje, a nawet napiwek (WAT?). Skończyłem w deszczu i wróciłem, a tu... teście. Super niespodzianka. Obiad podzieliliśmy na 4, widziałem, jak się teściowa męczy ze stekiem po portugalsku. Jajko na mięsie? Bez sensu. Wieczorkiem zrobiliśmy piwko z teściem i spać - młoda spała z nami, przynajmniej był spokój... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz