piątek, 13 września 2013

13.09.2013

Spałem może 4 godziny, bo Kajka marudziła jak wściekła w nocy. A ja zły i nieprzytomny musiałem jechać do pracy. Lekcje na szczęście szybko przeszły, na jednej były prezentacje kandydatów na przewodniczących samorządu, Piotrek trochę pojechał, ale może dostanie trochę głosów. Potem obiad, trochę z Ewą pogadałem, załatwiłem książki i wróciłem. Gosia wymyśliła w deszczu spacer, ubrała małą jak na Syberię i wyszliśmy na 40 minut - wiedziałem, że to kretyński pomysł, ale przecież po co mnie słuchać... Wróciliśmy bardzo szybko wśród ryku. Gosia tylko zostawiła śpiącą młodzież i poleciała na paznokcie, zostaliśmy z Kajką sami i dobrze nam było, choć wieczorem marudziła nieco. Dziś muszę się wyspać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz