piątek, 22 listopada 2013

22.11.2013

Ciężko się wstaje o 6, kiedy noc na dworze... Szczęściem, nie było pływaków i ogólnie, dało się przeżyć. Wpadła do szkoły Lucyna, bo nie dość, że mają ewaluację za tydzień, a wolne ma z okazji takiej, że spadł im w szkole dach na łeb... W przerwie poleciałem na Polną, zjadłem dobrego burgera na obiad, zaszalałem z piwami i przyjechałem do chłopaków. Potem jeszcze pojechałem na pocztę, ale albumu do recenzji nie było, lipa jakaś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz