sobota, 9 listopada 2013

09.11.2013

Znowu ledwo się poddźwignąłem. Spakowałem się, pojechałem po benzynę, ledwo wszystko upchnąłem i ruszyliśmy. Korsarz stęknął, pociągnął te setki kilo i choć skrzeczał miejscami, dojechaliśmy z przerwą na kawę w Glinojecku. Opon nie udało się wymienić, bo wulkanizator w Giedajtach już zamknięty, dupa. Mała po szczepieniu kiepsko z nogą, marudzi, ale udało się jakoś dojechać. Wieczorem z teściem i Łukaszem zrobiliśmy flaszkę i poszliśmy odpoczywać przed nocą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz